poniedziałek, 29 grudnia 2014

W co się ubrać?

To jest temat-rzeka i jednocześnie bardzo kontrowersyjny. Dlaczego? Bo są zwolennicy jazdy w ciuchach rowerowych, kolorowych i ściśle przylegających do ciała a są też zwolennicy jazdy w ciuchach turystycznych. Jakie są plusy i minusy?

Ja, w przypadku sakwiarstwa, po kilku wyprawach przejechanych w ciuszkach kolarskich zostałem zwolennikiem jazdy w ciuchach turystycznych zwanych inaczej outdoorowych więc skupię się tylko na tych.



    Spodnie.

    Mamy do dyspozycji wersje krótkie, długie, lub 2 w 1 albo nawet 3 w 1. Osobiście jeżdżę tylko w spodniach 2w1 gdyż daje mi to wystarczający komfort podczas upałów i ochronę podczas chłodnych dni. Kolejnym plusem takich spodni jest fakt, że szybko schną, nie brudzą się, są niesamowicie odporne na uszkodzenia mechaniczne a także posiadają kieszenie.

      Wiecej o tych spodniach:
      ngt.pl/157,salewa-metamorph-dry.html


      W tym miejscu należy zaznaczyć iż owe spodnie nadają idealnie do jazdy turystycznej na skórzanym siodle np. Brooks'a.

      Koszulka.

      Do tej pory najlepszą koszulką w jakiej jeździłem była koszulka wojsk polskich z Iraku. Kolor cielisty więc neutralny, bardzo dobre właściwości oddychające, dobre zabezpieczenie przed chłodem i dzięki wszytej srebrnej nitce koszulka nie kumuluje zapachu potu.


      Tu znajdziesz opinie o niej:
      ngt.pl/forum/?p=readTopic&nr=1170

      Koszula.

      Kolejna warstwa to koszula-bluza. Tu także jestem zwolennikiem koszul turystycznych. Polecam wybrać kolor w miarę jasny aby kolor zapewniał chłód podczas silnego nasłonecznienia a także abyśmy byli z daleka widoczni pośród gęstego ruchu samochodowego na drodze.
      Właściwości identyczne jak przy w/w spodniach więc nie będę się powtarzać.

      Buty.

      Jeśli chodzi o buty to jeżdżę przede wszystkim w sandałach. Przez wiele godzin stopa ma zapewnione wspaniałe wietrzenie, po deszczu obuwie błyskawicznie schnie a wieczorem odpada mi pranie skarpetek:) Przy czym nie ma znaczenia czy jeździsz na pedałach platformowych czy blokach gdyż Shimano ma w swojej ofercie sandały przystosowane do bloków.




        Kurtka.

        Oczywiście jeszcze należy uwzględnić posiadanie cienkiego polaru a także kurtki z membraną windstoperową. Jaką należy kurtkę zabrać tego nie powiem. Wszystko zależy od czasu i regonu, w który się udajemy chociaż z mojego niemałego doświadczenia mogę powiedzieć, że ciepłe polary bardziej mi się przydawały na południu Europy a nie w Skandynawii. Obecnie użytkuję kurtkę rowerową Berkner, która pozwala mi zapewnić komfort termiczny jeszcze przy ujemnej temperaturze.




          Zestaw przeciwdeszczowy.

          To ostatnia warstwa. Po wieloletnim testowaniu różnego rodzaju kurtek i spodni dedykowanych na rower a także do turystyki pieszej wynalazłem goreteksowy zestaw spodnie+kurtka z niemieckiego demobilu. Kolor jest iście nie rowerowy, krój wybitnie nie sportowy za to właściwości wspaniałe! Można w nim jechać kilka godzin w deszczu bez przemoczenia a membrana zapewnia tylko nieznaczne zapocenie przy szybkiej jeździe. Przy spokojnej jeździe jest pełne odprowadzenie potu.




            Nakrycie głowy.

            I na koniec to nakrycie głowy. W tym miejscu na mnie znowu się gromy posypią gdyż jestem absolutnym przeciwnikiem używania kasków na wyprawie. Zwykły kapelusz turystyczny jest wystarczający a uzupełnieniem może być bandana.



              Jak widać nie są to typowo kolarskie stroje ale właśnie jest to wynik 11 lat eksperymentowania na wyprawach. Oprócz w/w zalet mogę dodać jeszcze jedną: po zejściu z roweru stajesz się normalnym cywilnym osobnikiem i tylko stukot bloków zdradza cię, że masz coś wspólnego ze światkiem 2 kółek.

              Brak komentarzy:

              Prześlij komentarz